ZAMKI W POLSCE - ZNANE I NIEZNANE ∙ ARCHITEKTURA OBRONNA W OPISACH I FOTOGRAFII ORAZ CIEKAWOSTKI
 
 
Środa, 8 września 2010
 
   STRONA GŁÓWNA   


  Ciekawostki

◄ Powrót
Śledczy jeszcze raz sprawdzą zamek w Giżycku

Po artykule "Gazety" prokuratura raz jeszcze prześwietli sprawę zawalonej warowni pokrzyżackiej. Śledczy chcą się dowiedzieć, czy nadzór budowlany i służby konserwatorskie zrobiły wszystko, żeby uratować zabytek.

Mimo licznych zapowiedzi prywatnego właściciela, że obiekt doczeka się remontu, stan zamku pogarszał się z roku na rok. Wreszcie doszło do katastrofy budowlanej. Ściany zaniedbanego zabytku waliły się dwa razy - w sierpniu i grudniu 2007 r. Nie spowodowało to całkowitego zawalenia się obiektu, ale poważnie naruszyło jego konstrukcję. Wzbudziło to fale oburzenia w środowisku muzealników i konserwatorów zabytków, ponieważ stojący nad Kanałem Łuczańskim zamek jest najstarszym obiektem w Giżycku.

Sprawą zajęła się wtedy prokuratura. Niestety, w grudniu ub. roku dowiedzieliśmy się, że śledczym nie udało się wskazać odpowiedzialnych i sprawa została umorzona. Napisaliśmy o tym w artykule "Prawo do niszczenia zabytków". Wskazaliśmy tę sytuację, jako niebezpieczny precedens, który może wyrobić u właścicieli cennych zabytków poczucie bezkarności.

Do artykułu "Gazety" odniosła się teraz prokuratura. - Katastrofalny stan techniczny tego zabytku był następstwem wieloletnich zaniedbań. Wcześniej nie dostaliśmy żadnych sygnałów, że zabytek popada w ruinę - wyjaśnia Mieczysław Orzechowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie i polemizuje ze stanowiskiem, że umorzenie może być odbierane jako przyzwolenie organów państwa na niszczenie dziedzictwa kulturalnego. - Był to jednostkowy wypadek i nie można go traktować jako reguły. Trzeba też pamiętać, że rolą prokuratury nie jest, żeby ta pilnowała stanu wszystkich zabytków. Śledczy działają po tym, gdy wpłynie do nas zawiadomienie. Tak było i tym razem - dodaje Orzechowski.

Rzecznik po lekturze naszego artykułu przejrzał akta śledztwa i poinformował, że postępowanie w sprawie zawalenia się zabytku zostanie podjęte na nowo. Prokuratura Rejonowa w Piszu ma uzupełnić akta. - Potrzebne są dodatkowe ustalenia, w wyniku których być może uda się odpowiedzieć na pytanie, czy podczas całej sprawy doszło do niedopełnienia obowiązków służbowych przez nadzór budowlany i służby konserwatorskie - mówi Mieczysław Orzechowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

© 2000 - 2010 RoKaDo   zamkiobronne.pl EnglishStory.pl     EDUVIANET.PL