Plany budowy w przedzamczu lidzbarskiego zamku czterogwiazdkowego hotelu od czerwca 2008 r. elektryzują miłośników zabytków. "Gazeta" napisała wtedy, że teren kupił prywatny inwestor i planuje tu urządzić centrum konferencyjne. Projekt miał zwolenników cieszących się, że zaniedbany obiekt zyskał bogatego gospodarza. Jednak wielu ludzi w planach inwestycyjnych widziało zamach na dziedzictwo kulturowe regionu i krok prowadzący do zamiany zabytku w Disneyland. A plany były takie: 120 pokoi hotelowych, 50 miejsc w podziemnym parkingu pod dziedzińcem, basen i spa w gotyckich piwnicach. - Najbardziej porusza mnie pomysł wciśnięcia parkingu w tę historyczną przestrzeń. Nie znam przypadku, żeby ktoś pod takim dziedzińcem drążył i wstawiał zupełnie nową konstrukcję - mówił "Gazecie" Andrzej Rzempołuch, historyk sztuki.
Lidzbarskimi planami inwestora zajęła się Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków, a wojewódzki konserwator zabytków zlecił wykonanie analizy konstrukcyjnej, która miała pokazać, na ile proponowane ingerencje mogą być niebezpieczne dla zabytku. Wyniki już są i okazuje się, że plany przedsiębiorców mogą napotkać na poważne przeszkody. - Wykluczona została budowa basenu i jacuzzi w gotyckich piwnicach. Chodzi o ochronę zabytkowej substancji przed wilgocią - mówi Grzegorz Świętochowski, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. - Także proponowana przez inwestora wymiana więźby dachowej nad zachodnim skrzydłem obiektu nie jest konieczna i można naprawić już istniejącą.
Specjaliści z największym niepokojem czekali jednak na opinię w sprawie podziemnego garażu i na odpowiedź na pytanie, czy kopanie głębokich fundamentów nie zaszkodzi zamkowi. Według ekspertyzy podpiwniczenie dziedzińca nie jest przedsięwzięciem budowlanym niemożliwym do zrealizowania. Jednak wymagałoby wzmocnienia historycznych murów, a ze strony wykonawcy bardzo dużej staranności przy inwestycji. Problem w tym, że to, co jest możliwe w teorii, w praktyce jest niemal niewykonalne. - Podobne inwestycje prowadzone w województwie w sąsiedztwie zabytków kończyły się ich uszkodzeniem, chociażby przy ul. Orkana w Olsztynie - mówi Barbara Zalewska, wojewódzki konserwator zabytków. - Jeszcze w tym tygodniu będziemy chcieli przekazać inwestorowi wytyczne konserwatorskie, które powinien wykorzystać przy projektowaniu, i na pewno weźmiemy pod uwagę analizy i wyjątkową wartość zabytkową obiektu.
Na dodatek weto dla budowy parkingu postawiło także kierownictwo Muzeum Warmii i Mazur, które administruje zamkiem, i nie zgodziło się na udostępnienie fosy dla ruchu samochodowego.
Jak się dowiedzieliśmy, wojewódzka rada i konserwator wskażą inwestorowi, by poszukał innego miejsca na parking, a basenów nie planował w gotyckich piwnicach. Obrońcy zabytków podpowiadają, by parking zbudować na zewnątrz zamku, a gości dowozić do hotelu meleksami. Nie będzie natomiast przeszkód dla odbudowy barokowej wieży zegarowej po stronie południowej dziedzińca.
Jacek Rostkowski, prezes zarządu spółki Zamek czeka niecierpliwie na wytyczne konserwatora. - Brak podziemnego parkingu wiązałby się z niewygodą dla potencjalnych klientów hotelu - mówi. - Poza tym gmina sprzedając teren, chciała, żeby powstał tu czterogwiazdkowy hotel, a bez parkingu to niemożliwe.
- Inwestor planując budowę w takim obiekcie, powinien dostosować swoje projekty do charakteru zabytku - odpowiada Zalewska.
Przedzamcze zamku w Lidzbarku Warmińskim to trzy solidne budynki o dużej kubaturze. Skrzydło wschodnie już od średniowiecza pełniło funkcję administracyjną. Tutaj urzędował wójt, potem sądy. W połowie XVIII w. przebudował je biskup Adam Grabowski. Stąd potoczna nazwa - pałac Grabowskiego. Zachodni bok to budynek gospodarczy, w którym mieściły się m.in. warsztaty i spichlerz. Południowy służył do celów mieszkalnych.
Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
| © 2000 - 2010 RoKaDo zamkiobronne.pl | EnglishStory.pl EDUVIANET.PL |