Po półtorarocznym remoncie znów można zwiedzać wnętrza gliwickiego Zamku Piastowskiego. Wystawa kusi nowoczesnymi technikami wystawienniczymi, a w sukurs muzealnikom przyszły projektory i rzutniki multimedialne.
- Z muzeami jest jak z modą czy muzyką. Ta sprzed 20 lat już nie bardzo nam się podoba, dlatego trzeba było pomyśleć o czymś nowym - mówi Monika Michnik, archeolog z Muzeum w Gliwicach. Poprzednia wystawa, delikatnie mówiąc, trąciła myszką i nie zachęcała do odwiedzin.
Zamek Piastowski najpierw przeszedł zewnętrzną metamorfozę. Wyremontowany dach i śnieżnobiałe elewacje sprawiły, że stał się jednym z najładniejszych zakątków starówki. Nocą budynek rozświetla wielobarwna iluminacja. Jednak ci, którzy chcieli zobaczyć odnowione wnętrza, musieli uzbroić się w cierpliwość. Ich remont i aranżacja zajęły ostatnie półtora roku.
- Właściwie to ze starej ekspozycji nie został kamień na kamieniu. Poprzednio w zamku można było prześledzić historię polskości w Gliwicach, teraz chcemy pokazać, że to miasto wielu kultur - tłumaczy Damian Recław, kierownik Zamku Piastowskiego. - Jest cała masa nowych eksponatów, ale najważniejsze, że zmienił się sposób ekspozycji - dodaje.
Wszystkie gabloty zostały specjalnie zaprojektowane na potrzeby muzeum, tak aby jak najlepiej wyeksponować i oświetlić zgromadzone artefakty. Część z nich można wysuwać niczym szufladki w sekretarzyku, w zależności od tego, co nas interesuje, a specjalne oświetlenie nie naraża wiekowych dokumentów na zniszczenie.
Przechodząc przez kolejne sale, które pokazują dzieje gliwiczan od pradziejów do współczesności, trzeba bacznie patrzeć pod nogi. Część eksponatów, jak np. groby czy płyty nagrobne, została umieszczona pod podłogą i przykryta grubymi taflami szkła. Reflektory rozświetlają je dopiero, gdy zwiedzający nastąpi na szybę. Ekspozycje urozmaicają filmy i zdjęcia prezentowane na rzutnikach multimedialnych. Dla dzieci szczególną atrakcją z pewnością będzie peryskop, przez który można oglądać współczesne Gliwice.
- Chcieliśmy, żeby wystawy dotyczące poszczególnych okresów nie miały tradycyjnego muzealnego zadęcia. Chodzi o to, żeby kompleksowo pokazać, jak wyglądało wtedy codzienne życie - tłumaczy Recław. Ozdobą sali poświęconej międzywojniu jest kawał betonu, pozostałość po autostradzie do Wrocławia z okresu hitlerowskiego. Kierownik Zamku Piastowskiego osobiście przytargał go ze śmietnika podczas ostatniego remontu drogi.
Do Zamku Piastowskiego pierwsze kroki powinni skierować też turyści odwiedzający miasto. W utworzonym na parterze Centrum Informacji Kulturalnej i Edukacji Regionalnej mogą zaznajomić się z turystyczną ofertą Gliwic i okolic.
Remont Zamku Piastowskiego kosztował 3 mln zł, część pieniędzy pochodziła ze środków unijnych.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
| © 2000 - 2010 RoKaDo zamkiobronne.pl | EnglishStory.pl EDUVIANET.PL |